Moja duchowość
By Unknown | 11:46
Leave a Comment
Żyjemy szybko,w sposób automatyczny,przepełnieni przyzwyczajeniami.
Obieramy ogół nam narzuconych idei,wyznajemy określonych nam Bogów,wyznaczonych przez nasze pochodzenie.
Rodzimy się ale czy mamy wolną wole czy potrafimy decydować o swoim życiu.?
Często czujemy wiele sprzeczności i nie ma w tym nie złego,bo jednym złem jest powielanie schematów. Umniejszanie wyjątkowości każdej istoty do poziomu czegoś ogólnego jest zbrodnią.
Uczucie bycia wyjątkowym jest wyśmiewane i wrzucane miedzy egoizm a narcyzm.
Jakiekolwiek próby eksponowania własnego "ja" kończą się odrzuceniem po przez kulturę mas.
A jakiekolwiek odbieganie od ogólnej wiary wspólnoty w jakiej się wychowujemy równa się wyrzuceniem z niej.
Tak więc nie mamy wiele do powiedzenia przez pierwsze kilkanaście lat naszego życia.
Jemy to co nam dają,mówimy to co nam karzą mówić,żyjemy tak jak żyją inni.
Lata mijają a my często chowamy naszą ciekawość i wyobraźnie która dawała nam możliwość odczuwania świata w sposób niematerialny.
Zakładam tego bloga,gdyż jestem jedną z niewielu osób która miała możliwość wychowania się na granicy dwóch światów.
***
W każdą niedziele musiałam i chodzić do kościoła,nigdy nie uważałam to za przyjemne. Ciemne ściany,ozdobione złotem przepych,bogactwo i ksiądz który krzyczał o cierpieniu i karze Boskiej.
Zastanawiałam się wtedy czemu mam ślepo wierzyć że w tym życiu powinnam pozbawiać się wszelakich przyjemności i wiedzy, a moim jedynym celem powinno być życie wieczne bez możliwości powrotu na ziemie.
Zawsze czułam że wieczność jest we mnie,miałam poczucie że kiedy umrę moja droga się nie skończy, nie trafie do nieba gdzie będę już "wiecznie" szczęśliwa.
Czułam tak..bo w każde piękne ,ciepłe dni,babcia zabierała mnie do lasu i mówiła
o starych Bogach o energii jaką daje nam świat, o tym jak nasza dusza ma powiązanie z gwiazdami na niebie i całym kosmicznym światem.
Wizja odrodzenia się po śmierci dawała mi poczucie nieśmiertelności,nieprzemijalności.
Świerze powietrze,cisza i różnorodność kolorów w lesie wzbudzały we mnie radość i spokój.
Nie potrafiłam odnaleźć tej integracji w kościele mimo tak wielu ludzi którzy wypowiadali te same słowa,czułam się obco.
Od modlitw,wolałam przyglądać się jak moja babcia stawia karty Tarota, obserwować jasnowidzów,wróżki,bioenergoterapeutów którzy odwiedzali moją babcie.
***
To czego doświadczałam i nadal doświadczam jest samo w sobie niepojętym dobrem, siłą,harmonią,równowagą,radością,szansą po szansie,wyjątkowością i wiecznością.
Dlatego pragnę się podzielić wiedzą i wspomnieniami.
0 komentarze: